Jestem po pierwszej w życiu wizycie u dietetyka. Przemiła pani zwróciła parę uwag w zakresie zasad żywienia. W ciągu 2-3 dni mam spodziewać się jadłospisu na maila. No poczekamy, zobaczymy... Wizyta była w poniedziałek, dziś mamy środę. Na maila jeszcze nic nie dostałam. Ewentualnie w sobotę podobijam się o obiecany jadłospis. Generalnie nie będą to dokładne wytyczne co mam jeść o konkretnej porze dnia. Będą to zbiory propozycji na każdy posiłek (czyli kilka do wyboru na śniadanie, obiad itp). Mam się trzymać tego, aby nie brać posiłku z grupy kolacja na śniadanie ani żeby posiłek nie powtarzał się na drugi dzień. Jestem bardzo ciekawa jakie porcje mi wymyśli. Dieta będzie dopasowana do mojego stylu życia (brak aktywności), do moich schorzeń (insulinooporność, hiperbilirubinemia) oraz do moich preferencji (szybkie i proste w przyrządzeniu).
Z pierwszej wizyty wyniosłam nadrzędne zasady żywieniowe:
- wolne tempo jedzenia (miedzy kęsami liczyć do 5) pozwoli kontrolować najedzenie
- szklanka wody co 30 minut
- 5 regularnych posiłków 7:00, 10:00, 14:00, 16:00, 19:00
- ZERO słodyczy, bo inaczej nic z tego nie będzie
- ograniczenie tłuszczy
- max 1 szklanka herbaty/kawy na dzień
- nie pić 30 min przed i po jedzeniu, aby poprawić trawienie
Dietetyczka powiedziała też, że dobrze będzie, jak wykonam 50% jej zaleceń. Zdziwiła mnie tak niska poprzeczka, ale z drugiej strony chyba nie będzie tak łatwo. Z perspektywy kilku dni po wizycie mając na uwadze powyższe zasady mogę śmiało przyznać, że nie stosowałam żadnej z wymienionych. Na dodatek obawiam się, że dieta może mnie drogo wyjść - wspomniała o kupowaniu chleba np. w Putce specjalnie dla cukrzyków (bezmącznego).
Stanęłam na wadze i niezmiennie 64kg trzyma się mnie. Niestety, chyba długa droga przede mną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz