Niestety, do dziś nie mam rozpiski diety... Wydzwanialiśmy do przychodni, proponowano nam ponowne umówienie się, potem dietetyczka przebywała na L4... W sumie przeanalizowałam wizytę i nie jestem zadowolona... Osoby z mojego otoczenia twierdzą, że nie jem dużo ani tłusto. Aktywności nie mam żadnej. Siedzę wszędzie: w pracy, w domu, w komunikacji. Spróbuję od tej strony chociaż łatwo nie będzie. Powinnam poświęcić godzinę dziennie na jakąkolwiek aktywność. Skoro powinnam, to...
Czas dla siebie! Szczególnie my, pracujące żony i matki, nie mamy go za wiele. Robimy wszystko na raty, także relaks mamy rozłożony na części. Blog lifestylowy - gotowanie, kosmetyki, ciekawostki, hobby... Zapraszam na chwilę wytchnienia!
piątek, 16 grudnia 2016
czwartek, 20 października 2016
FIT TIME! Dietetyk z zasadami
Jestem po pierwszej w życiu wizycie u dietetyka. Przemiła pani zwróciła parę uwag w zakresie zasad żywienia. W ciągu 2-3 dni mam spodziewać się jadłospisu na maila. No poczekamy, zobaczymy... Wizyta była w poniedziałek, dziś mamy środę. Na maila jeszcze nic nie dostałam. Ewentualnie w sobotę podobijam się o obiecany jadłospis. Generalnie nie będą to dokładne wytyczne co mam jeść o konkretnej porze dnia. Będą to zbiory propozycji na każdy posiłek (czyli kilka do wyboru na śniadanie, obiad itp). Mam się trzymać tego, aby nie brać posiłku z grupy kolacja na śniadanie ani żeby posiłek nie powtarzał się na drugi dzień. Jestem bardzo ciekawa jakie porcje mi wymyśli. Dieta będzie dopasowana do mojego stylu życia (brak aktywności), do moich schorzeń (insulinooporność, hiperbilirubinemia) oraz do moich preferencji (szybkie i proste w przyrządzeniu).
piątek, 30 września 2016
FIT TIME! Tydzień III Końca nie widać
Za mną trzeci tydzień diety i niestety jest rozczarowanie... Waga ani drgnie! I nadal sporo niedociągnięć w diecie. Mam umówioną wizytę u dietetyka i przedstawię mu moją trzytygodniową dietę. Może coś zaradzi... Oby.
niedziela, 25 września 2016
FIT TIME! Tydzień II UUPS
I jest! Przez 4 miechy post wisiał w niebycie, aż w końcu magicznym sposobem karteluszki z rozpiską diety znalazły się! No, nie do końca same z siebie się znalazły - moja córeczka skądś je wyciągnęła. Zdążyła też dosłownie odgryźć kawałek papieru, wskutek czego ucierpiała część zapisków... Wybaczcie :) Poniżej przedstawiam moją mierną dietę z drugiego tygodnia. Poniżej obrazek jak warzywa mogą wyglądać zachęcająco (dobrze wiemy, że smakowo już niekoniecznie dobre ;) )
wtorek, 20 września 2016
FIT TIME! Tydzień I Do dzieła!
Pierwszy tydzień diety za mną! Czy przetrwałam? Czy dobrze jadłam? Dzięki skrupulatnemu spisywaniu godzin i menu mogę zobaczyć swoje błędy żywieniowe. Źle zrobiłam kupując w Lidlu żelki greckie Loukoumia... Nie mogłam się oprzeć, ostatni raz jadłam je rok temu. Nawet nie powinnam ich w ogóle jeść ze względu na moją hiperinsulinemię, mój ogromny błąd. Skusiłam się także na małego gryza ciast kupionych mężowi i córce... No i mąż kupił w ulubionej restauracji Hami obiad, podjadłam mu trochę, zwłaszcza, że te pyszne kurczakowe kulki w cieście kokosowym mają zostać wycofane z oferty. Brak ruchu dwa dni w tygodniu jeszcze ujdzie. Nie zawsze udawało eis utrzymać pięć posiłków dziennie. Zauważam, że za mało mięsa jest w diecie, obym nie dostała anemii. W przyszłym tygodniu postaram się poprawić nawyki żywieniowe. Na zakończenie posta zostawiłam Wam najlepsze :)
Przeglądając mój jadłospis zauważycie, że jadłam sałatkę z kaszą bulgur (była do kupienia w Lidlu z tygodnia greckiego, to jest pyszne i proste. Kasza bulgur zaskoczyła mnie - nie gotuje się jej, ale namacza we wrzątku 10-15minut aż spęcznieje. Polecam sałatkę zrobić samemu :)
poniedziałek, 12 września 2016
FIT TIME! Odchudzanie start!
Miałam firmowe party (tak, wreszcie jakaś impreza od... studniówki). Musiałam pożyczyć sukienkę siostry męża. Ona ma 34. Ja mam 40. Wiecie o czym mowa, nie o wieku ;) Generalnie sukienka mogłaby na mnie leżeć całkiem nieźle, gdyby nie ten nieszczęsny bebech... Całą imprezę wciągałam brzuch. Koniec z tym! Za bardzo się spasłam. Czuję się ociężała i męczy mnie ruch, najwyższy czas wziąć się za siebie. Chcę być bardziej atrakcyjna i czuć się lekko. Jak mąż mnie poznał, ważyłam 55kg, w tej chwili ważę 63kg. Niby niewielka różnica, ale bardzo po mnie widać :( Tak więc postanowione - mam schudnąć i mam to osiągnąć w zdrowy sposób.
Cel: schudnąć minimum 5kg w ciągu 4 miesięcy, tj do końca roku. Słaby cel? Nie, nie chcę efektu jojo i nie chcę też głodzić się. Zależy mi na tym, aby wprowadzone nawyki żywieniowe zostały na dłużej. Do dzieła!
Cel: schudnąć minimum 5kg w ciągu 4 miesięcy, tj do końca roku. Słaby cel? Nie, nie chcę efektu jojo i nie chcę też głodzić się. Zależy mi na tym, aby wprowadzone nawyki żywieniowe zostały na dłużej. Do dzieła!
czwartek, 1 września 2016
STYLE TIME! Orsay na Jesień 2016
Rzadko kiedy jakaś kolekcja modowa mnie zachwyci i przyciągnie oko. W najnowszej kolekcji Orsay'owi to się udało! Wprowadzili dwie serie trendy: Rock Allure i Blossom Beauties. Pierwsza nawiązuje typowo do Złotej Jesieni, występuje ciemnożółty kolor. Natomiast druga bardziej odkreśla się poprzez finezyjny styl floral. Sporo ciuszków mi się spodobało, ale jak zobaczyłam cenę w koszyku... Prawie tysiaka musiałabym wydać, żeby mieć to co się lubi :/ Zadowolę się cieszeniem oczu i podzieleniem z Wami :) Zapraszam do oglądania, kolekcje można kupić tu.
Kolekcja Rock Allure
Orsay'owy jesienny T-shirt ma coś w sobie.
wtorek, 30 sierpnia 2016
SPORT TIME! Leroy Merlin z Lewandowskim
Zwykle gazetki reklamowe przeglądamy pobieżnie lub wyrzucamy bez zajrzenia do środka... Zwłaszcza te ze sklepów budowlanych. Mnie jednak czeka urządzanie własnego M, więc pilnie przeglądam każdy egzemplarz, który wpadnie mi w ręce. Ostatnio do skrzynki wrzucono nam gazetkę Leroy Merlin. W środku czekał na mnie... Lewandowski! A tak na poważnie, Leroy wspiera naszą drużynę w Eliminacjach do Mistrzostw Świata 2018. Która z Was żałuje, że za słabo kibicowała na ostatnich meczach Euro2016, bo wiary w Naszych zabrakło (tak jak ja), następną okazję będzie miała już niedługo! Leroy postarał się i do gazetki dodali plakat naszej drużyny, wierniejsze kibicki mogą powiesić go na ścianie :)
Okładka gazetki nawiązuje do emocji kibica :)
niedziela, 28 sierpnia 2016
WOMAN TIME! Niespodzianka od Renault - ONLY FOR WOMEN
Niepozorny, mały, dobrze nam wszystkim znany Renault Twingo. Pierwsze skojarzenia nie są pozytywne: mały, brzydki, staroświecki, niewygodny... Firma Renault poszła do przodu. Bardzo. Stworzyła nowy, limitowany model Twingo Bizuu w pastelowym błękicie TYLKO dla kobiet :) Poszło im tak dobrze, że zwolenniczki MiniCoopera znajdą w nim tańszego zamiennika. Wygląd zewnętrzny to nie wszystko... Wewnątrz ma aplikacje w kolorze blachy oraz florystyczne dodatki, co nadaje mu cudnego, indywidualnego charakteru. Tylne drzwi posiadają nawet uchwyt na torebkę. A propo torebki... Schowek to nic innego jak usztywniana torebka we florystyczne wzory z kolekcji Bizuu 2015, którą można wyjąć, założyć na ramię i zabrać ze sobą :) Dla gadżetomaniaczek w autku znajduje się do dyspozycji 7-calowy ekran TomTom m.in. z nawigacją. Fanki motoryzacji na pewno ucieszą się z napędu na tylne koła. Jest to kompaktowy, łatwy do prowadzenia samochód i każda kobieta będzie mogła bez stresu, z łatwością wszędzie zaparkować, podwieźć dziecko do przedszkola czy podjechać po zakupy. Fakt, że Bizuu jest serio kobiecy na pewno doda odwagi i pewności za kółkiem tym mniej śmiałym na drodze (takim jak ja). To śliczne miejskie autko zostało zaprojektowane przez dwie polskie projektantki mody: Zuzannę Wachowiak i Blankę Jordan. Przedstawiam Wam Renault Twingo BIZUU w kolorze błękitnym. Zakochałam się w nim! Zapraszam do oglądania zdjęć i podziwiania :)
wtorek, 8 marca 2016
FOOD TIME! Francuski Sos serowy do mięs
Nieraz mięsko na obiad wyjdzie za suche... Lub po prostu mdłe. Warto
mieć pod ręką ten cudowny ratunkowy przepis na sos serowy. Wykorzystałam
do niego ser pleśniowy niebieski. Są w nim takie małe kawałeczki niby
pleśni, które wyjadałam z sosu. Sos jest tak pyszny i porywa serce, że
po pierwszej łyżeczce odleciałam do Francji... Serio. Sos jest szybki i
łatwy do zrobienia, starcza na trzy osoby.
piątek, 4 marca 2016
MINIBOOK TIME! Najpiękniejsza książka o wsi dla dzieci... i dla dorosłych
Będąc w Biedronce na pospiesznych zakupach (każda matka półrocznego bąbla zrozumie) zauważyłam kątem oka dużą książkę w formacie A4 Gospodarstwo i życie na wsi. Stojąc w kolejce do kasy szybko ją przejrzałam i urzekła mnie swoimi kolorowymi, realistycznymi rysunkami (autorstwa Francisco Arredondo). Kupiłam ją za śmieszną cenę 10,99PLN. Książka jest najbardziej wymęczona ze wszystkich, które ma moja córka. Rysunki są prześliczne, nawet ja oglądając ją odczuwam ukojenie i spokój (zwróćcie uwagę na krajobrazy!). Dzięki umiejętnościom grafika niejedna z nas zatęskni za wizytami u ciotki na wsi. Z pewnością niektóre z Was zapragną mieć własny idylliczny domek na wsi. Reasumując, nasze pociechy odnajdą w niej sporo wiedzy o wsi (zwyczaje na wsi, zwierzęta wiejskie także z całego świata, przemysł i maszyny rolnicze, itp.). My, dorośli, odnajdziemy w niej to, czego najbardziej nam brakuje - relaks. Niedawno książka była ponownie dostępna w Biedronce, ale w mniejszym formacie A5, co ma znaczny wpływ na pogorszenie wrażeń wizualnych i jej nie polecam. Książkę w formacie A4 można kupić za grosze w internecie. Poniżej fotki z książki dla zachęty :)
czwartek, 3 marca 2016
MINIBOOK TIME! Wrum brum wruuum...
Pozwalacie córeczkom na zabawę "chłopięcymi" rzeczami typu autka, młotki, wiertarki itp? Ja w sumie nie widzę przeszkód :) Mała, oprócz lalek i pluszowych kotków, ma także pod ręką kilka samochodzików, betoniarkę, traktor... Ponadto ma dziwne zamiłowanie do... śmieciarek. Uwielbia patrzeć na cały proces:
Wychodzą panowie ze śmieciarki, idą do śmietnika i pchają ciężkie kontenery. Potem ładują na samochód, kontenery jadą do góry i trząch trząch trząch... Z powrotem na dół i znów panowie pchają, tym razem lekkie kontenery i zamykają drzwi. Otrzepują ręce, otrzepują ubranie, poprawiają włosy. Potem panowie wsiadają na samochód z tyłu i mocno się trzymają.
Śmieciarka jedzie do tyłu piii piii piiii....
Może to powtarzać do znudzenia. Brakowało mi książki, w której byłyby zawarte różne rodzaje pojazdów. Jestem wymagająca i chciałam, żeby były one osadzone w jakiejś sytuacji, a nie obrazek-podpis, obrazek-podpis. Po dłuższym wertowaniu internetu znalazłam taką książkę Opowiem ci mamo, co robią auta. Książka jest fantastyczna, mogłam córce pokazać różne autka i wytłumaczyć jakie mają funkcje. Początkowo przestraszyłam się, że zabrakło śmieciarki, ale i ona jest! Autor postarał się też o lekką personifikację samochodów - wszystkie mają oczy i wykazują jakieś emocje. Bohaterem przewodnim jest znany nam wszystkim maluch. Wstawiam zdjęcia, może któraś z Was też poszukuje takiej pozycji :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











